Po ukończeniu Bike Maratonu w Szklarskiej Porębie, zaobserwowałem niewielkie spuchniecie lewego nadgarstka, ukryty gdzieś głęboko rozsądek podpowiedział, że lepiej zrezygnować z uczestnictwa z zawodów w Bielawie tuż przed wyprawą. Z wyprawy oczywiście nie:)

Pani Manager mówiąca nie…aa

Od początku roku dawałem ponad 100% siebie w pracy. Brałem nadgodziny, nie brałem wolnego – wszystko po to aby nagromadzić jak najwięcej dni na wyprawę i prosić o jak najmniej dni urlopu bezpłatnego. Wziąłem nawet pracę na 2 wyprawę przygotowawczą, gdzie po 180 km wyciągałem laptopa i pracowałem od 18 do rana, potem skok do pociągu do Krakowa i powrót na 18tą do pracy. Pracowałem również zdalnie podczas jednego dnia na obozie harcerskim oraz na wyjeździe majowym, pionierkę obozową ogarnąłem dojeżdżając 100 km w tę i z powrotem. Jednak mimo moich starań, decyzja przełożonej była niezmienna. Brak zgody. Nie obyło się bez podważania moich priorytetów życiowych:) Mimo małej spiny, udało nam się pożegnać w ciepłej atmosferze. Dzięki pewnym zmianom prawnym okazało się, że mam tylko 2 tygodnie okresu wypowiedzenia, co pozwoliło na bezproblemowe i sprawne opuszczenia miejsca pracy. Jeszcze w lipcu pożegnałem się z kolegami z pracy i służbowym laptopem.

Policja mówi – sprawdzam

Pakowanie poszło dość sprawnie, mimo ogromnej ilości rzeczy które wpakowałem na mój rower(oprócz wyprawowego stuffu dużo części zapasowych). Bożeny rower był spakowany bardzo sprytnie, co pozwoliło zachować niewielką masę całego zestawu.
Wyjazd około 7:30 – cel dom rodzinny Bożo w Prudniku. Po wspólnej Mszy i krótkim spotkaniu rodzinnym, stres zaczął się powiększać. Teraz to już ostatnia prosta. Perspektywa wyprawy taka bliska. Po czułym pożegnaniu, zmierzamy w kierunku Lublińca. Nie mam jeszcze dobrej nawigacji (a ta w telefonie B. to jakaś porażka). 14689950_1201667786571516_249931711_oWjeżdżamy do centrum Opola. Droga jest jakaś dziurawa, trawa remont – słyszę jakieś „Łup”, ale jadę dalej myśląc że to tylko jakaś dziura. Chwilę potem wyprzedza mnie mężczyzna jadący w Skodzie Octavi, macha żebym zjechał. Chwilę potem krzyczy rower. Spoglądam na dach busa, a tam roweru brak. Kierowca pyta się mnie, czy nie widziałem, jak rower mi odpadł. Nieee…, dopytuję się (bardzo zestresowany) czy rower nie zrobił komuś krzywdy, nie rozbił szyby – spadając z dachu mojego samochodu. Kierowca twierdzi, że spadł bezpiecznie na pobocze, nie krzywdząc nikogo. Sekundę później wsiadam do busa, pędząc ile się da z powrotem na miejsce „zrzutu”. Po drodze wjeżdżam na rondo z nadmierną prędkością, co bardzo nie spodobało się pasażerce. Chwilkę później docieram na miejsce, już jeden Pan zaopiekował się rowerem. Oglądam go uważnie i jedyne co się uszkodziło, to przebita tylna opona. Jestem zaskoczony pozytywnie. Naprawiam rozerwany uchwyt rowerowy na dachu. Próbując się uspokoić, docieramy na stację benzynową. Czas zaczyna nas naglić… w jednej z kolejnych wiosek widzę znak z informacją o kontroli radarowej, zwalniam, jednak kilkaset metrów dalej jestem złapany na suszarkę. Pan Policjant macha lizakiem, prosząc o zjechanie z drogi (jestem już zagotowany:). Funkcjonariusz informuje o przekroczeniu prędkości (65km/h) wylicza niedoskonałości pojazdu, nie mogę znaleźć kwitku potwierdzającego opłacenie składki OC, opowiadam o tym gdzie jadę, (po krótkiej walce) udaję mi się otworzyć pakę i pokazać co w niej jest… Chwilę potem policjant mnie poucza, żebym się nie spieszył, zadbał o stan auta i życzy szerokiej drogi. Jadąc już bardzo spokojnie docieramy do Kokotka.

rou

dwiesta, ale busem

elevation_profile

Rowery – ja mówię sprawdzam

Po radosnym spotkaniu organizacyjnym, zabraliśmy się z technicznymi do przeglądu narzędzi które wzięliśmy, aby nie było dublowania. Jeszcze tylko „ostatnie” ustawianie rowerów (wymiany opon, bagażników, kalibracja przerzutek) i krótko przed północą położyłem się spać.

Przesłanie na koniec (początek:)

Z porannej Mszy, zapamiętałem słowa Bp Wiczorka ->  „Praca jest życiodajna”

I ziup – w drogę, wzruszone, pełne obaw rodziny zostawiamy za plecami.

jut-zdjecia-bozeny-48

pierwszy postój(nie licząc postoju po 1 wywrotce:)

Facebook Comments