Kolejny dzień to szukanie innego miejsca na postój. To okazało się zbyt nasłonecznione i około 6tej rano nie dało się już spać, ludzie zaczęli przyjeżdżać do pracy, parking + słońce to złe połączenie. Tego dnia spakowałem wszystkie rzeczy z pokoju do busa. Było tego zdecydowanie za dużo. Podczas wjeżdżania na działkę zahaczyłem o bramę wjazdową i przerysowałem bok samochodu, bramce nic się nie stało. Na szczęście okazało się, że na samochodzie została tylko farba z bramki, gąbka z wodą i bus jak nowy. Jednak busem jeździ się trochę trudniej niż osobówką, czy też ‚maluchem’.

Kolejnym miejscem postoju był parking leśny, przy wyjeździe z miasta. Ogromną zaletą tego miejsca był cień, większa wilgotność, przyjemne powietrze. Jednak uciążliwe stały się tiry, jeżdżące po bruku z dużą prędkością do bazy, niedaleko parkingu. Musiałem również wykazać dużą czujność przy wsiadaniu i wysiadaniu z busa. Ponieważ często przyjeżdżali na parking nowi ludzie. Nie chciałem, aby ktokolwiek dowiedział się, że śpię, że mam mieszkanko w busie. Do pracy miałem z tego miejsca 3-4 minuty jazdy rowerem.
Z załadowanym po brzegi busem, wyruszyłem do domu rodzinnego -> Gniezno (~200 km). Musiałem się tam wybrać, aby dopełnić formalności (przerejestrowanie samochodu, zmiana tablic, zmiana ubezpieczyciela OC) i liczyłem na to, że Tata pomoże mi trochę z samochodem. Napisałem coming out, bo rodzice nic nie wiedzieli o mojej decyzji. Przyjechałem busem pod dom, a Mama zareagowała jak przypuszczałem, bardzo się zdenerwowała i obraziła na mnie. Później porozmawiałem z Tatą, był szczery – powiedział że postąpiłem głupio, że kupiłem złom – to prawda:) – ale mimo krytyki, obiecał, że pomoże mi w naprawie kilku usterek w aucie (uszkodzony był zamek od drzwi, klapa od silnika, podnoszenie szyb bocznych i inne:) )
Następnie zabrałem komplet dokumentów i formalności czas zacząć. Jako, że miałem ze sobą cały dom (bus ze wszystkimi rzeczami – z rowerem) to mogłem się super szybko poruszać po Gnieźnie na rowerze (jest w nim mało sygnalizacji świetlnych), więc całe miasto idzie przejechać w 15 minut. dow_rejPrzegląd ofert OC, wszędzie powyżej 800zł. Ale okazuje się, że mam zniżki za bezszkodową jazdę na poziomie 60%, opłaciła się rejestracja na współwłaściciela (PZU) Fiata 126p. Wizyta w starostwie przebiegła sprawnie, miękki dowód i 180 zł. Idę do PZU i okazuję się, że mają dla mnie ofertę – 650zł, biorę.
Wracam do domu, zamawiam części z allegro do busa, jadę pociągiem do Wro, zostawiam auto Tacie do naprawy.

 

Po kilku dniach przyjechałem po busa. W środku
1. zamontowany regał z książkami wraz z notatkami ze studiów;
2. łóżko po mojej młodszej siostrze z przestrzenią na kołdrę;
3. stół sosnowy jasny z dwoma krzesłami (JYSK);
4. komodę metalową z 6 szufladami;
5. kolumny wraz ze wzmacniaczem;
6. zapasowy akumulator samochodowy;
7. stara wykładzina gumolitowa z kuchni;
8. stary dywan z korytarza;
9. nowa (no prawie) niebieska wykładzina na ścianę;
10. 20l baniak na wodę;
11. duża miękka miska na ubrania;

Poszukiwanie miejsca parkingowego
Po powrocie wróciłem na parking leśny. Gdy zaczęło robić się ciemno, a wcześniej zostawiłem drzwi uchylone, zatrzymali się niedaleko busa

468_Mateusz_parkowanie_w_samochodzie_dostawczym

gdyby nie odjechali:)

auta_72764757

Janusze cudzej własności, mówiąc na głos „ejj, otwarty bus, ho, obczaimy co w środku”, na te słowa zamknąłem gwałtownie drzwi, na co Janusze szybko się zmyli do swojego golfa II. Wkrótce potem zadzwoniła Mama, z pytaniem gdzie teraz parkuje (miała pewnie jakieś złe przeczucia czy coś), na co powiedziałem, że zaraz zmieniam miejsce. Bus odpalił i zmieniłem lokalizację. Zaparkowałem na ulicy tuż przy miejscu pracy. Egzystowałem tam przez około tydzień, jednak upał był zbyt duży i musiałem poszukać lepszego miejsca. Kolejne kilka godzin przed pracą spędziłem na rowerze w szukaniu nowego miejsca. Znalazłem ślepą uliczkę, niedaleko miejsca pracy. Następnego wieczoru zaparkowałem właśnie tam. Cień daje tutaj drzewo mirabelkowe.

Kilka dni po osiedleniu się na końcu ulicy, po raz pierwszy rozmawiałem ze nowym sąsiadem. Okazało się, że drugi sąsiad miał w trakcie postoju busa próbę włamania. Więc cień podejrzeń padł na mnie. Aby spróbować to wyjaśnić wybrałem się jeszcze tego samego dnia (a było około 22) na najbliższą komendę Policji (Kozanów).policja2 Jednak tam zostałem odesłany na inną (Śródmieście). Kolejnego dnia specjalnie przejechałem pół miasta, aby zastać policjantów w godzinach pracy 9:00 -15:00. Jednak oni odesłali mnie znów na Kozanów. Stwierdziłem że szkoda życia na dociekanie, skoro panuje tam taka spychologia:)

 

Facebook Comments