Powoli nabieram dobrych nawyków 🙂
Samochód przygotowany wcześniej, brzuch pełen, nogi rozgrzane, tylko jeszcze nie stoję na początku trzeciego sektora. Pogoda zapowiada niezły hardcore: pada, mokro, ślisko, zimno. Przed zawodami dobrze się rozgrzewam wraz z Krzyśkiem. Znam też wiele elementów tej trasy. Tydzień temu byłem tutaj na „treningowych”zawodach na Stefie Sudety MTB w Walimiu. Jadę dużo odważniej, wiem mniej więcej co może mnie za chwilę spotkać na trasie, co chwilę testuję jazdę w poślizgu, wyprzedzam gdzie się tylko da. Mam moc, zawody jako trening to super opcja. Naprawdę czuję, że jedzie mi się dobrze, zaczynam już nawet marzyć o 2 sektorze – niemal w nim jestem, jednak widzę przed sobą zawodnika, krzyczy, że trzeba nawracać, że tu nie ma trasy. Zawracam, kilka minut w plecy, jestem skrajnie wkurzony.

Tyle pracy, tyle walki, a jakiś błąd organizatora, czy tam zerwana strzałka, pokrzyżowała mi plany. Cóż, zrobiłem co mogłem, dojeżdżam na metę totalnie mokry, jednak czuję, że robota zrobiona. Na spokojnie obliczam już w domu, ile sekund zabrakło mi do awansu do 2 sektora – około 54s. Extra, bardzo się cieszę (wcale nie) i liczę ile mogę urwać czasu, jeśli uda mi się pojechać następnym razem zgodnie z planem.
Statsy:
awarie: brak
kraksy: brak
podjazdy: 1600 m
dystans: 46 km
czas: 02:49:50
miejsce (open): 14 (45)

 

Facebook Comments