Po ostatnim maratonie opony zostały wymienione na lepszy model. Jestem nagrzany na dobry wynik. Nogi też rozgrzane.

Mimo, że startuję z 3 sektora, czuję jakbym startował gdzieś z końca, tak dużo zawodników się pojawiło. Wyprzedzam dość dużo osób w kolumnie na asfalcie, jednak trochę przeginam z ambicjami. Chcąc odjechać od peletonu, w celu dogonienia małej grupki, dostaję wiatr na twarz. Dość szybko słabnę, to przecież prędkości powyżej 40km/h na płaskim. Bez sensu, a dużo mnie to kosztowało. Wkrótce potem wyprzedza mnie kilka osób. Gdy wjeżdżamy do lasu zaczyna się zabawa. Prawdziwe cierpienie przeżywam, próbując wjechać na Patelnię*, jednak uparcie nie zsiadam z roweru i cisnę zygzakując ten sławny podjazd. Potem kolejny podjazd i już czuję się trochę upalony. Jednak wkrótce się regeneruję. Wszystko jest fajnie i pięknie, do momentu wyjazdu z lasu. Zaczyna się znów nudna jazda po płaskim, powrót do Jeleniej. Wyprzedzają mnie dwaj ziomale, przyklejam się im na koło. Motywujemy się wzajemnie, udaje się nam wyprzedzić kilku innych. Kręci mi się w głowie, łapią mnie skurcze, jednak nie tracę ich. Ostatni podjazd, uparcie nie odpuszczam. Walka do końca się opłacała, na ostatnim technicznym fragmencie, jeden zawodnik przed nimi nie daje rady podjechać ostrego podjazdu z blatu i przyjmują glebę, omijam ich po zewnętrznej. Nogi chcą eksplodować, jednak nie odpuszczam i melduję się przed nimi na mecie. Padam na tyłek, strasznie mnie bolą uda, nie mogę wstać – autentycznie. Bożenka mnie szuka (miała kawałek do przejścia z miejsca ostatniego podjazdu, gdzie kibicowała, więc nie widziała gdzie przepadłem), macham, jednak nie mogę wstać. W końcu, po rozpaczliwym krzyku, B mnie dostrzega siedzącego przy rowerze. Oj bolało, znów starty w pył. Wynik też nie powala, Krzysiek, kolega z Temu mnie objechał. Kilka dni później, gdy serwisowałem rower, dowiedziałem się dlaczego. Moje siodełko opadło o jakieś 2 cm, dlatego też miałem taki ból nóg podczas zawodów. No tak, więcej precyzji.

* Patelnia to bardzo stromy, asfaltowy podjazd w okolicach Jeleniej Góry

Statsy:

awarie: nareszcie brak
kraksy: brak
podjazdy: 1600 m
dystans: 64 km
czas: 04:29:37
miejsce (open): 38 (154)

Facebook Comments